header

Pan Jezus do stygmatyczki Natuzzy Evolo


jarek280
2017-05-30

Pan Jezus do stygmatyczki Natuzzy Evolo: Nie nadużywajcie mojego miłosierdzia

Natuzza Evolo nigdy z własnej inicjatywy nie nawiązywała kontaktu ze zmarłymi. To sam Pan Bóg decydował, kiedy i jacy zmarli mogli się z nią spotykać i przekazywać przez nią orędzia.

W domu Natuzzy gromadzili się ludzie, aby się modlić na różańcu i odmawiać inne modlitwy, a po ich zakończeniu rozmawiano na różne tematy religijne. Natuzza była uśmiechnięta, zrównoważona i promieniowała radością i pokojem. W pewnym momencie, którego nikt nie mógł przewidzieć, a więc najczęściej podczas różańca lub rozmowy, Natuzza wpadała w ekstazę, podczas której ujawniały się dusze zmarłych, mówiące do zebranych. Każda z dusz przemawiała swoim głosem, a więc były to głosy kobiet, mężczyzn, starych, młodych oraz dzieci. Ekstaza taka trwała od 15 do 30 minut.

Poprzez Natuzzę zmarli przekazali nam, żyjącym na ziemi, następujące orędzie: „Wiedzcie, że tu, gdzie jesteśmy, jest wieczność, a wy na ziemi macie do niej dojrzewać i się do niej przygotowywać. Ze szczerym żalem proście Miłosiernego Boga o przebaczenie wszystkich śmiertelnych grzechów, które popełniliście w pełni świadomie i dobrowolnie. Jeżeli tego nie uczynicie, pójdziecie do piekła. Proście także o przebaczenie grzechów popełnionych w dobrej wierze oraz wszystkich grzechów powszednich. Dlaczego opuszczacie i lekceważycie niedzielną Mszę św.? Może dlatego, że nie chcecie dać satysfakcji księżom? Kiedy odprawiają Mszę św., oni reprezentują Jezusa Chrystusa i nie powinno was interesować to, że mają jakieś słabości i wady. Uczestniczcie w każdą niedzielę we Mszy św., przestrzegajcie prawa Bożego, idźcie prostą drogą. Jezus jest bardzo smutny, dlatego że tak dużo w świecie jest grzechów. Módlcie się, módlcie się, bo inaczej zło w świecie, które jest skutkiem grzechów, nie będzie przezwyciężone”.
Natomiast dusze potępione w piekle tak się żaliły: „O, gdybyśmy mogli wrócić na ziemię! Chcielibyśmy ponieść każde cierpienie, bylebyśmy mogli się zbawić. Jak bardzo bylibyśmy zadowoleni, gdybyśmy mogli pozostać tutaj, w tym strasznym cierpieniu, przez tyle lat, ile jest ziarenek piasku morskiego! Jesteśmy w tym wiecznym ogniu dlatego, że wielu z nas zanegowało istnienie Boga, lub dlatego, że świadomie odrzuciliśmy Jego nieskończone miłosierdzie i nie prosiliśmy o przebaczenie naszych grzechów”.

Zachowało się wiele sprawozdań ze spotkań Natuzzy ze zmarłymi. A oto jedno z nich, z 5 października 1947 r.: „W domu Natuzzy tego wieczoru był dr Nicola Valente ze swoją żoną, bratem, szwagrem i innymi ludźmi. Po rozmowie towarzyskiej odmówiliśmy różaniec. O godz. 20.15 Natuzza oparła swoją głowę o ramię. Poruszała wolno wargami, ale nie było słychać żadnego głosu; cała się usztywniła. W pewnej chwili usłyszeliśmy dziecięcy głos: »Przepraszam! Dlaczego się boicie? Jest nas tutaj dwóch i nic złego wam nie zrobimy«. Przybysze powiedzieli, że są zmarłymi dziećmi dra Valente, i potem długo rozmawiali ze swoimi rodzicami. Ich słowa wzruszyły słuchających do łez. »Chcielibyśmy dać kilka rad naszym rodzicom, lecz dzisiaj nie możemy, za dużo jest tutaj ludzi. Kochana Mamo, widzimy cię bardzo nerwową i także tato nie jest pogodny, bądźcie spokojni i cierpliwi«.
Zaraz potem słychać było inny głos, ponury, ochrypły i dyszący: »Jestem Raffaele Barbuto z Porto Salvo«. Nikt z zebranych go nie znał. Głos mówił dalej: »Jestem skazany na wieczny piekielny ogień, dlatego że zniszczyłem jedną dziewczynę… Strzeżcie się przed popełnianiem grzechów nieczystości, nie gorszcie innych, szanujcie kobiety«.
Później mówił Galati Gaspare, kuzyn jednej pani z  Vibo Valentia. Pomyślałam, że jest to brat pani Galati z Mileto. Wtedy usłyszeliśmy: »Nie, jestem jej kuzynem. Cierpię w ogniu czyśćcowym, dlatego że w czasie ziemskiego życia myślałem tylko o tym, jak się zabawić, ale przed śmiercią żałowałem i byłem u spowiedzi. Módlcie się za mnie, bardzo potrzebuję modlitwy i wstawiania się za mną«.
Usłyszeliśmy potem przerażający głos dziewczyny: »Z powodu kalumnii jestem potępiona na wieki, bez żadnej nadziei i ulgi. Nic nie możecie mi pomóc. Pomyślcie o swojej wieczności, póki jeszcze macie czas. Uwiodłam kapłana, wiele razy popełniałam ten sam straszny grzech. Nie chciałam się nawrócić i znienawidzić grzechu nieczystości. Teraz jestem zatracona na zawsze. Zaraz po śmierci Jezus powiedział mi: Katarzyno, niebo nie jest dla ciebie. Na koniec krzyknęła: »moje życie, moje cierpienie, mamma mia…«. Nikt z obecnych nie widział, kim jest ta dziewczyna.
Inna kobieta z czyśćca, w doskonałym dialekcie z Palmi, powiedziała, że nazywa się Rosina Tripoli i że odpokutowuje swoje grzechy, klęcząc przed obrazem Matki Bożej w swoim domu. Chwilę potem usłyszeliśmy dziecko, które przedstawiło się, że jest siostrą dra Valente, który był z nami obecny. Dziewczynka zmarła w wieku dwóch lat. Mówiła: »Jestem w niebie i modlę się za wszystkich. Módlcie się gorąco za naszego ojca; bardzo potrzebuje modlitwy w tym momencie…«”.
Pewnego dnia zebrani w domu Natuzzy usłyszeli głos zmarłego dziecka, które mówiło: „Niektórzy myślą, że jest to tylko przekaz myśli; tutaj nie jest to jakiś przekaz, ale to my sami bezpośrednio do was mówimy, posługując się tą dziewczyną (Natuzzą) za pozwoleniem Boga. Możecie mówić, bez obawy pomyłki, że słyszycie nas spoza grobu, jakby przez radio. Wszystko to dzieje się z woli Jezusa, który teraz jest z nami”.
Innym razem jeden ze zmarłych tak mówił: „Wszyscy, którzy teraz słuchacie, wiedzcie, że to, co tutaj się dzieje, jest za zgodą Boga. Dziewczyna (Natuzza) jest tylko narzędziem, którym Bóg się posługuje, aby wezwać was do zachowywania Jego przykazań: przykazania miłości, miłosierdzia i ofiary. Jest to bezpośrednie »radio« z zaświatów. Wiedzcie, że w życiu po śmierci dla każdego człowieka rzeczywiście istnieje kara za grzechy i nagroda za dobre postępowanie”.
Cierpiący w czyśćcu pokazywali się Natuzzy w ciele, w którym się znajdowali przed śmiercią, ale ubrani w strój, który najbardziej lubili. Natomiast dzieci pokazywały się, jakby były w wieku siedmiu lat, a młodzież do 33 lat. Pan Bóg wybrał tę formę, aby zmarli mogli być rozpoznani przez swoich najbliższych. Początkowo Natuzza nie mogła rozeznać, czy to są żywi czy zmarli, dopiero przez dotyk się orientowała, że to są dusze zmarłych, którzy cierpią w czyśćcu. Łatwo rozpoznawała dusze przychodzące z nieba, gdyż były one ubrane w białe szaty oraz promieniowały szczególnym światłem miłości i szczęścia. Nie widziała natomiast ludzi potępionych; słyszała tylko to, co Bóg kazał im powiedzieć.
Podczas ekstazy Natuzza opierała głowę na ramieniu, jakby spała. Jej wargi nie poruszały się, a jednak słowa płynnie wychodziły z jej ust. Nie było słuchać jej głosu, mówili jedynie zmarli – nie tylko po włosku, ale również w innych językach: po francusku, hiszpańsku, niemiecku, turecku. Słychać było, jak mówili jeden po drugim lub wszyscy razem. Były to głosy dzieci, kobiet, mężczyzn, ludzi starszych, księży, biskupów, papieży, filozofów i wieśniaków. Wszyscy prosili o modlitewną pomoc, aby ulżyć im w cierpieniach; wzywali także do nawrócenia i wytrwałości na drodze do doskonałości.
Święty Tomasz z Akwinu pisał w Sumie teologicznej, że dusze czyśćcowe ukazują się po to, aby prosić żyjących na ziemi o modlitwę, tak aby mogły się jak najszybciej oczyścić z konsekwencji swoich grzechów i pójść do nieba. Objawiają się także, aby pocieszać członków swojej rodziny oraz swoich przyjaciół, by dodać im otuchy i odwagi w kroczeniu drogą wiary. Natomiast dusze potępione objawiają się na wyraźne polecenie Boga, gdyż przez ich świadectwo niewyobrażalnego cierpienia w piekle Pan Bóg pragnie wzbudzić zbawczy lęk zatwardziałych grzeszników oraz wstrząsnąć ich sumieniami, żeby się opamiętali i nawrócili.
Podczas ziemskiego życia nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego, jak bardzo cierpią dusze w czyśćcu. Święty Tomasz pisze: „Najmniejsze cierpienie w czyśćcu jest jak największy i najgwałtowniejszy ból na ziemi”. Dusze czyśćcowe kochają Boga gorącą miłością, akceptują cierpienie jako jedyną drogę dojrzewania do nieba. W tym doświadczeniu cierpienia umacniają i pocieszają ich Matka Boża, aniołowie oraz święci.
Modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące jest wielkim aktem miłosierdzia: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7). Miłosierdzie okazywane ludziom cierpiącym w czyśćcu jest bardziej cenione przez Boga od miłosierdzia okazywanego żyjącym na ziemi. Msza św. jest największym darem, jaki możemy ofiarować duszom czyśćcowym, a kiedy się modlimy za zmarłych, otrzymujemy od Boga wyjątkowe łaski. Wielką pomocą dla zmarłych jest ofiarowana w ich intencji jałmużna.
O tym, czy zmarli mogą się z nami kontaktować, decyduje tylko sam Pan Bóg, a nigdy człowiek. Z tego powodu Kościół katolicki zabrania wiernym kontaktowania się ze zmarłymi za pomocą jakiegokolwiek medium, dlatego że wtedy następuje otwarcie się na zwodnicze działanie duchów nieczystych, które podszywają się pod dusze zmarłych. Uczestnicy takich spirytystycznych spotkań ciężko grzeszą przeciwko pierwszemu przykazaniu Dekalogu i doznają niepowetowanych szkód duchowych. Podczas takich seansów ich uczestnicy są poddawani działaniu złych mocy i często dochodzi do przypadków opętania.
Adwokat Silvio Colloca opowiada, że w 1944 r. był świadkiem tego, jak Natuzza zapadła w ekstazę. Po pewnym czasie usłyszał dziecięcy głos: „Jestem twoim wujkiem Silvio”. Rzeczywiście, ośmioletni Silvio, brat ojca adwokata, zmarł w 1874 r. Nawiązała się między nimi rozmowa. Adwokat zapytał go (zmarłego wujka) o swoją siostrę Stellę oraz o jej męża, którzy mieszkali na północy Włoch i o których podczas wojny zaginął wszelki słuch. Zmarły chłopiec – wujek powiedział Colloce, aby nie martwił się o nich, ponieważ oboje mieszkają w Tarvisio i mają się dobrze. Po skończonej wojnie Silvio przekonał się, że jest to prawda.
Podczas tej samej ekstazy szwagier Silvia chciał potrząsnąć Natuzzą, aby ją obudzić. Usłyszeli wtedy głos zmarłego chłopca: „Nic to nie pomoże. Choćbyś ją wyrzucił przez okno, i tak się nie obudzi”. Na koniec przybysz z czyśca tak się pożegnał z adwokatem: „Już muszę iść, gdyż pozwolenie się skończyło. Przyjmij Komunię św. w mojej intencji”.
Adwokat nie ochłonął jeszcze ze zdumienia, gdy usłyszał inny, zachrypnięty głos dorosłego człowieka. Rozpoznał, że jest to jego krewny, który należał do masonerii i przed śmiercią wzgardził sakramentami. Tak mówił on do adwokata: „Cierpię, nie ma dla mnie żadnej nadziei, jestem potępiony w ogniu wiecznym. Nieustannie przeżywam straszne męczarnie”. Na wszystkich słuchających słowa te wywarły przerażające wrażenie.
Pan Jezus w różnoraki sposób pragnie dotrzeć do naszych serc, abyśmy otworzyli je i pozwolili się zanurzyć w oceanie Jego nieskończonego miłosierdzia. Tylko w ten sposób możemy na nowo się narodzić (por. J 3, 3).
Poprzez nadzwyczajny charyzmat Natuzzy dusze zmarłych dawały świadectwo o życiu po śmierci tylko w tym celu, aby ludzie się nawracali i podejmowali trud życia według Ewangelii w posłuszeństwie Jezusowi, który żyje, naucza i działa w Kościele katolickim.
Tak mówiła Matka Boża do Natuzzy podczas swego objawienia 1 kwietnia 1982 r.: „Jezus jest smutny, gdyż cały świat ponawia Jego ukrzyżowanie; ludzie myślą tylko o sprawach ziemskich, zaniedbując życie duchowe, a więc swoje dusze. Nie zdają sobie sprawy z tego, że życie ziemskie jest krótkie. Mogą zdobyć cały świat, ale gdy nie są z Jezusem, zatracają swoją duszę. Jezus jest dobry i pełen miłosierdzia, ale ostrzega: »nie nadużywajcie mojego miłosierdzia«”.
ks. Mieczysław Piotrowski TChr Miłujcie się



Wstecz





Przejdź do FORUM
Najnowsze tematy

Nick: ~jarek280
Tytuł: Intencje modlitewne
Treść: Codziennie o godz 18 modlimy się w intencjach pa ...
27.02.2011   Komentarzy(0)
Więcej...


Nick: ~Siostra Ansgaria
Tytuł: Beatyfikacja Sługi Bożego Jana Pawła II
Treść: W Strzelcach Opolskich organizowana jest pielgrzym ...
25.02.2011   Komentarzy(0)
Więcej...


Nick: ~JAN
Tytuł: CZY TO JEST NIE GODNE LUB GRZESZNE ?
Treść: SZCZĘŚĆ BOŻE DRĘCZĄ MNIE DWIE SPRAWY. 1) - ...
15.12.2010   Komentarzy(1)
Więcej...


Twój e-mail :